Wyprawa - Iran 2018

Wyprawa - Iran 2018

Kiedy po raz pierwszy przedstawiłem pomysł na mój wyjazd do Iranu swoim bliskim i przyjaciołom, usłyszałem w 99 % komentarze typu – „Zwariowałeś !? Taki dziki kraj, chcesz żeby cię zabili !?; „Do terrorystów jedziesz ? Nie boisz się ?”; „Tam jest niebezpiecznie, wszystko się może wydarzyć” itd., itp. Generalnie wszyscy byli raczej na nie lub zdecydowanie na nie, to raczej nie napawało optymizmem a im bliżej wyjazdu tym bardziej udzielały mi się obawy i siła „cennych rad” osób które je mi podpowiadały.

Ale nic to, bilety dla mnie i całej ekipy już były kupione z dużym wyprzedzeniem ze względów oczywiście ekonomicznych. À propos ekipy i całego wyjazdu bo jeszcze o tym nie wspomniałem a jest to raczej kluczowe. W skrócie pisząc, załapałem się na wyprawę naukowo-entomologiczną (czyli badania owadów Iranu), która miała potrwać 21 dni. Ze mnie naukowiec żaden (mam nadzieję, że jeszcze żaden) byłem tam w charakterze fotografa i owadziego hobbysty-amatora, a poza mną była jeszcze piątka świetnych owadzich specjalistów i obieżyświatów: Roland Dobosz z Górnośląskiego Muzeum Przyrodniczego, specjalista w zakresie badań rzędu sieciarek (Neuroptera), kierownik działu przyrodniczego Muzeum; Lech Kruszelnicki, specjalista od wszelakiej maści owadów, ale jego głównym tematem zainteresowań są chrząszcze z rodziny kózkowatych (Cerambycidae) oraz błonkówki z rodziny złotolitkowatych (Chrysididae); Roman Zamorski, który specjalizuje się w motylach, głownie nocnych a z tych nocnych najbardziej kocha zawisaki (Sphingidae); Marcin Walczak, doktor katedry zoologii na Uniwersytecie Śląskim, specjalista od mszyc (Aphidoidea), piewików (Auchenorrhyncha) i wszelkiego rodzaju pluskwiaków (Hemiptera); Marek Bidas lubujący się w chrząszczach z rodziny żukowatych (Scarabaeidae) a przed wszystkim w tych które grzebią w różnego rodzaju odchodach zwierząt.


2


Ekipa przedstawiona więc można wrócić do krótkiej historii przygody mojego życia, bo taką był niewątpliwie ten wyjazd do kraju Persów. A czemu persów? Ponieważ Irańczycy nie są w żadnym wypadku arabami, są potomkami starożytnych władców imperium Perskiego a ich językiem nie jest arabski tylko farsi, gdyby ktoś powiedział do Irańczyka, że jest arabem, byłaby to wielka obraza i zniewaga. Wracając do mojej przygody, jako, że nie ma bezpośrednich lotów do Iranu, musieliśmy wylecieć z Pragi do Kijowa a dopiero z Kojowa do Teheranu, był to mój pierwszy lot samolotem a tak naprawdę od razu dwa loty z rzędu. Cała podróż z Katowic do Pragi, z Pragi do Kijowa i z Kijowa do Teheranu trwała ok. 25 godzin (wyjazd z Katowic 1 w nocy, przylot do Teheranu ok.2 w nocy) . Przed wyjściem z samolotu w stolicy Iranu, wszystkie kobiety musiały obowiązkowo osłonić głowy chustami, w Iranie tak jak w innych krajach muzułmańskich kobiety powinny mieć zakryte włosy oraz nosić spodnie/spódnice/sukienki o długości za kolana, w przypadku spodni panów ta zasada również obejmuje. W większych miastach generalnie można chodzić ubranym jak się chce, ale w mniejszych wioskach lepiej stosować się do zasad, aby nie nabawić się nieprzyjemności. Na lotnisku pierwszą rzeczą, jaką musieliśmy zrobić to wypełnienie dokumentów wizowych. Po szybkim załatwieniu papierologii (tu mieliśmy szczęście, bo może to trwać nawet kilka godzin) i zabraniu bagaży, przywitał nas serdecznie nasz kierowca i główny logistyk całej wyprawy Khosro [koszro] Khouzani.


3


Szybka „ewakuacja” z lotniska i ok. 3 w nocy wyruszyliśmy na północ od Teheranu do miejscowości Marzanabad, która była naszym pierwszym przystankiem w podróży. Nasz kierowca załatwił nam nocleg, po długiej podróży przydała się kąpiel, szybka drzemka a po tym od razu w teren. Niestety przywitał nas deszcz, mgły i generalnie chłód! Zdecydowanie nie tak sobie to wyobrażałem, miały być przecież pustynie, piach i żar lejący się z nieba a tu na pierwszy rzut oka widoki i klimat zupełnie jak w naszych Beskidach. Bo bliższym przyjrzeniu okazuje się, że na stokach gór drzewa przypominające sosny czy świerki to potężne cyprysy i tuje, rośliny zupełnie inne, prawie wszystkie mocno kolczaste i twarde, ścieżki na stokach to nie szlaki turystów, lecz wydeptane przez setki kóz i krów, masa przeróżnych owadów, których nie można spotkać w Europie, słodkowodne kraby pod kamieniami przy rzekach, węże, jaszczurki w tym największa jaszczurka Europy - żółtopuzik bałkański (Pseudopus apodus) może dorastać do 120 cm, takich dużych nie widzieliśmy, ale ok. 80-90 cm były. W Iranie nie jest już największy, ponieważ prym w tej kategorii odbierają mu warany. Przy okazji pobytu w Marzanabad pojechaliśmy do wysokogórskiej doliny Zānoos 1770 m.n.p.m., było tam dużo chłodniej, a w wyższych partiach gór ponad 3 tys. m.n.p.m. zalegał śnieg. Nie brakowało oczywiście owadów i innych zwierząt, zupełnie innych niż te z Marzanabad.


4


Po 2 dniach niepewnej pogody nadeszło wyczekiwane słońce i upały, krajobraz od razu się zmienił, pojawiło się od razu więcej życia w okolicznej przyrodzie, więcej owadów, więcej gadów, więcej wszystkiego! Wstawaliśmy codziennie wcześnie rano, po szybkim posiłku od razu w teren i tak do wieczora, po 15-17 a czasem 20-25 km na piechotę dziennie w terenie, mnożąc to przez 21 dni naszej wyprawy wychodzi całkiem sporo kilometrów. Po powrocie z terenu, jedzonko, przepakowanie sprzętu i na nocne łowy owadów przy ekranie. Przejechaliśmy łącznie prawie 6 tys. km, to i tak nie za wiele zważając na fakt, że Iran jest 5 razy większy od Polski.


5


Po Marzanabad naszym następnym przystankiem był las niedaleko miejscowości Altappeh, gdzie po raz kolejny widoki były bardzo znajome, oczywiście na pierwszy rzut oka, bo znowu skład gatunkowy był zupełnie inny, m.in. w pobliskim stawie pływała masa żółwi błotnych (Emys orbicularis) razem z żółwiami kaspijskimi (Mauremys caspica) a rybki zupełnie podobne do tych, które kupujemy w sklepach zoologicznych typu gupiki, brzanki i tetry.


6


7


Naszym następnym punktem badań było wspaniałe miejsce Turkmenyurt, w miejscowości Tamer-e Qarah Quzi. Ponieważ byliśmy niedaleko granicy z Turkmenistanem, można było spotkać wiele osób o pochodzeniu turkmeńskim, dlatego też musieliśmy skorzystać z okazji i spędzić kilka dni w tradycyjnej turkmeńskiej jurcie. Niedaleko naszego noclegu rozciągał się Park Narodowy Golestan, który był naszym docelowym teren badań. Można tam spotkać lamparty, koziorożce, niedźwiedzie, dziki, jelenie oraz oczywiście, co najbardziej nas interesowało, masę ciekawych owadów. W parku narodowym panowała ogromna różnorodność siedliskowa, przywitały nas niewysokie góry porośnięte hektarami potężnych kilkusetletnich dębów i jaworów, zupełnie innych niż te nasze krajowe. Po przejechaniu 30 km w głąb parku krajobraz zmieniał się, góry były wyższe, nagie, drzewa ustąpiły miejsca sucholubnym krzewom i innym mniejszym rośliną. Po następnych 30 km park przeobraził się w typowe widoki z jakimi kojarzyłem Iran, upalne półpustynie, z ostrymi i surowymi skałami. Udało mi się zobaczyć wiele gatunków węży, jaszczurek a z większych zwierząt niedźwiedzia i dziki. 


8


Znów zmieniamy miejsce badań i jedziemy kilka godzin na południowy wschód kraju, krajobraz zmienia się, co kilkadziesiąt kilometrów, od wysokich bujnie porośniętych górskich przełęczy ponad 2000 m.n.p.m. gdzie zastał nas deszcze, mgły i rzeki błota poprzez gorące i jałowe pustynie. Pokonując kolejne kilometry poruszaliśmy się ciągnącymi się po horyzont drogami przypominającymi amerykańskie trasy typu Route 66. Krajobraz wokół również przypominał do złudzenia amerykańskie klimaty Gór Skalistych. Tam również przywitała nas różnorodność gatunkowa zwierząt i roślin.


9


Docelowo jechaliśmy do miejscowości Qalebālā w prowincji Semnan. Znajduje się tam piękna, niewielka miejscowość mająca ponad 2 tysiące lat. Spaliśmy w typowych dla tej części kraju domach zbudowanych z gliny i słomy. Ich wnętrza są zupełnie inne niż jakiekolwiek domy w Europie, na podłodze leżą dywany, w żadnym z pomieszczeń nie ma krzeseł, stołów, szaf, szafek, kanap, posiłki, odpoczynek, rozmowy itp. odbywają się na siedząco. W tym miejscu również znajduje się park narodowy, którego chlubą jest gepard, którego niestety nie udało się zaobserwować, natomiast mieliśmy szanse spotkać wiele ciekawych gatunków owadów, płazów i gadów. W ogrodach miasta pod kamieniami i kawałkami drewna można było spotkać wiele gatunków skorpionów i solfug, niektóre niebezpieczne dla zdrowia ludzi i zwierząt, praca na roli nie jest tam łatwa, a to główne zajecie mieszkańców. Z „plecami” miasta rozciągają się wysokie pasma górskie, ponad 2000-3000 m.n.p.m., bardzo strome i surowe.


10


Po kilku dniach w tym pięknym starożytnym miasteczku, wyjechaliśmy badać kolejne tereny i odkrywać nowe gatunki owadów. W czasie drogi zatrzymaliśmy się na noc pod ruinami zamku z przed kilkuset lat, zostały jedynie szczątki, ale robiło to i tak duże wrażenie i można było poczuć powiew orientu. W nocy jak i w dzień spotykaliśmy na terenach wokół ruin wiele gatunków zwierząt, całkowicie innych niże te, które widzieliśmy niespełna 80 km wcześniej. Pięknym zjawiskiem było wytrącanie się soli na pustyni, wyglądało to zupełnie jakby spadł śnieg.


11


12


W końcu dojechaliśmy do miejscowości Dorud, a w zasadzie dużego miasta, które zamieszkuje ponad 1 000 000 mieszkańców. Po pierwszych krokach w mieście i rozmowach z miejscowymi, prawie całe miastu wiedziało, kim jesteśmy i skąd pochodzimy, wieści rozchodziły się szybciej niż my przemierzaliśmy centrum. Ludzie byli bardzo mili i chętni do rozmów, niestety niewielu potrafi porozumiewać się w języku angielskim, ale jako tłumacz bardzo dobrze radził sobie nasz kierowca Khosro. Byliśmy traktowani jak gwiazdy zespołu rockowego, wielu ludzi chciało zrobić sobie z nami zdjęcie, lub żebym ja zrobił je im. Krajobrazy w otoczeniu Dorud i Tut tym razem przypominały nasze Pieniny, ale Trzy Korony były z każdej strony i dużo, dużo wyższe. Woda w rzekach i potokach krystalicznie czysta i ciepła. Do Tut prowadziła bardzo wąska droga przez stromy kanion, czasem ledwo wystarczyło miejsca na jeden samochód, a ruch był całkiem spory. Tutaj również przywitała nas niesamowita różnorodność roślin i zwierząt, m.in. najmniejszy wąż na świecie ślepucha (Typhlops sp.), piękne szarańcze i masa chrząszczy. Góry otaczające Dorud są naprawdę wysokie, niektóre wyższe niż najwyższy szczyt Europy. Na zboczach gór można spotkać kilka gatunków węży oraz wielkie żółwie stepowe (Testudo horsfieldii).


13


Po kilku dniach w pięknych okolicznościach Dorud i przyległych terenach, powoli zbieramy rzeczy i zmierzamy w stronę miejsca naszego przylotu. Po drodze zatrzymujemy się na kolejną i ostatnią noc pod namiotami gdzie, jak co wieczór badamy owady nocne. Kilkanaście kilometrów przed Teheranem naszą uwagę przyciąga ogromne solne jezioro Darjacze-je Namak. Nie spodziewaliśmy za bardzo życia w tak niegościnnym miejscu, ale było go tam całkiem sporo! Ciekawe gatunki jaszczurek, piękna modliszka Blepharopsis mendica oraz kilka chrząszczy związanych ze słonawiskami.


14


Dojeżdżamy do Teheranu, to olbrzymie miasto, w którym mieszka ponad 12 000 000 ludzi. Jest zupełnie inne niż te, które dotychczas widzieliśmy, bardziej nowoczesne i przypominające miasta europejskie z wysokimi wieżowcami, galeriami i sklepami. Można tam kupić dosłownie wszystko w dobrych cenach, więc nie jest to taki koniec świata jak każdy z nas myśli. Teheran jak i cały Iran to miejsce skrajności i kontrastów, pod nowoczesnymi galeriami i budynkami stoją stragany z podrobionymi ubraniami i piracką muzyką, bazarki z owocami i mięsem. Iran to kraj w budowie, wszystkie budynki stoją niedokończone lub są rozbudowywane, generalnie większość miast wygląda na niewykończone i byle jakie.


15


Nie spotkały nas żadne przykre przygody typu kradzieże czy oszustwa. Wszyscy byli dla nas bardzo mili i uprzejmi, pozdrawiali nas i często proponowali posiłek czy picie. Iran to państwo religijne, dlatego wszędzie można było spotkać piękne meczety oraz portrety byłych duchowych i państwowych przywódców Chomejni’ego oraz Ali Chamenei’ego, których generalnie nikt nie lubi, nikt dobrze nie wspomina, ale jest to raczej typowa propaganda polityczna. W każdej miejscowości wzdłuż dróg można zauważyć zdjęcia miejscowych żołnierzy którzy zginęli w wojnie Iracko-Irańskiej napędzonej przez amerykanów, w której zginęło ponad 1 000 000 ludzi, te zdjęcia przypominają o bezsensowności wojny i stratach.
Motoryzacja w Iranie nie stoi na najwyższym poziomie, większość samochodów to modele 20-30 letnie, a nawet takie auta są tam bardzo drogie – ok. 5tys. euro. Jeżeli ktoś posiada auto typu Kia Optima to oznacza, że jest potwornie bogaty, za ten model trzeba w Iranie zapłacić ok. 350 tys. złotych, czyli ponad 3 razy tyle niż w Europie. Wysokie ceny samochodów rekompensują niskie ceny paliwa, ok. 80gr. za litr. Jako, że zdecydowana większość aut to stare modele, bardzo często się psują, dlatego najczęstszymi widokami w miastach to warsztat na warsztacie, nie licząc rolników, mechanicy to główny zawód w Iranie. Co ciekawe każdy sprzedawca posiada kasę fiskalną i terminal, obojętne czy jest to sklep z ubraniami czy straganik z warzywami lub stoisko z podrobionymi okularami, każdy wystawia rachunek i można zapłacić za usługę lub towar kartą kredytową.


16


Jeżeli chodzi o jedzie to jest raczej kiepskie, zwykle to prawdziwe kebaby z różnego rodzaju mięsa, grillowane pomidory, ryż przyprawiany szafranem, którego Iran jest największym producentem a jest to najdroższa przyprawa świata. Przepyszne są irańskie owoce i orzechy, śliwki, morele, arbuzy, banany, są słodkie i soczyste, jadłem tam w zasadzie tylko owoce, takich nie znajdziemy u nas w kraju. Zaskoczeniem była pyszna cebula, tak biała cebula, podawana do każdego posiłku, pokrojona w ćwiartki i jedzona jak jabłko czy pomidor, nie była ostra w smaku jak nasza, ale słodka.


Nasza wyprawa to nie był turystyczny wyjazd z zabukowanym hotelem, obiadkami na czas i drinkami z palemką nad morzem Kaspijskim. Spaliśmy w namiotach, u miejscowej ludności, byliśmy i wiedzieliśmy miejsca i rzeczy, których przeciętny turysta nie miałby szans zobaczyć. Mimo, że tekst jest dosyć obszerny, to jest to zaledwie wycinek i wielki skrót tego, co w Iranie widziałem i przeżyłem, ale jedno jest niezaprzeczalne, była to przygoda mojego życia i z pełną odpowiedzialnością polecam do odwiedzenia kraju Persów, na wszelkie pytania chętnie odpowiem w razie większego zainteresowania.


Iran 1


Iran 2


Iran 3

Iran 4

Iran 5


Iran 6


Iran 7


Iran 8


Iran 9


Iran 10


Iran 11


Iran 12


Iran 13


Iran 14


Iran 15


Iran 16


Iran 17


Iran 18


Iran 19


Iran 20


Iran 21


Iran 22


Iran 23


Iran 24


Iran 25


Iran 26


Iran 27


Iran 28


Iran 29


Iran 30


Iran 31


Iran 32


Iran 33


Iran 34


Iran 35


Iran 36


Iran 37


Iran 38


Iran 39


Iran 40


Iran 41


Iran 42


Iran 43


Iran 44


Iran 45


Iran 46


Iran 47


Iran 48


Iran 49


Iran 50


Iran 51


Iran 52


Iran 53


Iran 54


Iran 55


Iran 56


Iran 57


Iran 58


Iran 59


Iran 60


Iran 61


Iran 62


Iran 63


Iran 64


Iran 65


Iran 66


Iran 67


Iran 68


Iran 69


Iran 70


Iran 71


Iran 72


Iran 73


Iran 74


Iran 75


Iran 76


Iran 77


Iran 78


Iran 79


Iran 80


Iran 91


Iran 92


Iran 93


Iran 94


Iran 95


Iran 96


Iran 97


Iran 98


Iran 99


Iran 100


Iran 101


Iran 102


Iran 103


Iran 104


Iran 105


Iran 107


Iran 108


Iran 109


Iran 110


Iran 111


Iran 112


Iran 113


Iran 114


Iran 115


Iran 116


Iran 117


Iran 118


Iran 119


Iran 120


Iran 106


Iran 121


Iran 122


Iran 123


Iran 124


Iran 125


Iran 126


Iran 127


Iran 128


Iran 129


Iran 130


Iran 131


Iran 132


Iran 133


Iran 134


Iran 135


Iran 136


Iran 137


Iran 138


Iran 139


Iran 140


Iran 141


Iran 142


Iran 143


Iran 144


Iran 145


Iran 146


Iran 147


Iran 148


Iran 149


Iran 150


Iran 151


Iran 152


Iran 153


Iran 154


Iran 155


Iran 156


Iran 157


Iran 158


Iran 159


Iran 160


Iran 161


Iran 162


Iran 163


Iran 164


Iran 165


Iran 166


Iran 167


Iran 168


Iran 169


Iran 170


Iran 171


Iran 172


Iran 173


Iran 174



Iran 175


Iran 176


Iran 177


Iran 178


Iran 179


Iran 180


Iran 181


Iran 182


Iran 183


Iran 184


Iran 185


Iran 186


Iran 187


Iran 188


Iran 189


Iran 190


Iran 191


Iran 192


Iran 193


Iran 194


Iran 195


Iran 196


Iran 197


Iran 198


Iran 199


Iran 200


Iran 201


Iran 202


Iran 203


Iran 204


Iran 205


Iran 206


Iran 207


Iran 208


Iran 209


Iran 210


Iran 211


Iran 212


Iran 213


Iran 214


Iran 215


Iran 216


Iran 217


Iran 218


Iran 219


Iran 220


Iran 221


Iran 222


Iran 223


Iran 224


Iran 225


Iran 226


Iran 227


Iran 228


Iran 229


Iran 230


Iran 231


Iran 232


Iran 233


Iran 234


Iran 235


Iran 236


Iran 237


Iran 238


Iran 239


Iran 240


Iran 241


Iran 242


Iran 243


Iran 244


Iran 245


Iran 246


Iran 247


Iran 248


Iran 249


Iran 250


Iran 251


Iran 252


Iran 253


Iran 254


Iran 255


Iran 256


Iran 257


Iran 258


Iran 259


Iran 260


Iran 261


Iran 262


 

Date

10 lipiec 2018

Tags

Wyprawa - Iran 2018
© 2019 Fotografia - M. Wąsiński - Wszystkie prawa zastrzeżone